Marzenia do spełnienia

Wskazówka zegara z kukułką wskazywała głęboką północ, Księżyc leniwie przesuwał się po granatowym niebie, kiedy na kawę i ciasteczko z dziurką plus wisienką plus czekoladową polewą wpadła La Diabolique. Ubrana jak zwykle elegancko odciągała wzrok od zmęczonych czapką włosów. Wracała z randki, o której nie chciała rozmawiać, wolała skupić się na oczekującym w kolejce mężczyźnie numer osiem. Skupiłyśmy się przy małym stoliku, zapominając o światłach na zewnątrz i nie wsłuchując się w buczenie otaczającego nas dookoła sprzętu. Każda mówiła, co tak naprawdę chciałaby zrobić w życiu, czego dokonać, jedna po drugiej wyznawała, co dałoby jej szczęście.

 

Generałowa uznała, że chciałaby pracować w zawodzie, mieć pracę, która z dnia na dzień dawałaby jej satysfakcję, dzięki której zmieniałaby małe życia na lepsze, przygotowywała je do brutalnej rzeczywistości nie pozbawiając radości, i sama poznawała nowe rzeczy. W życiu najważniejsze jest to, by każdego dnia nauczyć się czegoś nowego, o świecie, o ludziach, o sobie samym.

 

La Diabolique wolałaby pozostać w biznesie, w którym pracowała od jedenastu lat. Mogłaby też robić cokolwiek, byle płacili dobrze i spotykała dużo wiary. Nie, zamknięta na magazynie, przed taśmą, nie mogłabym, umarłabym, gdyby mnie zamknęli w czterech ścianach, nawet czterech ścianach otaczających powierzchnię czterech kilometrów. Potrzebuję ludzi jak krowa trawy.

 

Pomyślałam o czymś i niestosownie zapytałam: a czy w rzeźni byś mogła pracować?

 

Spojrzały na mnie wilkiem. Co mi też przyszło do głowy? Trzeba mi było oglądać Masz na imię Justin.

 

Nie, zaczęłam wyjaśniać, nie chodzi tutaj o to, że ciebie tam widzę, nikogo nie widzę w rzeźni, tak tylko pomyślałam… durnie.

 

La Diabolique odparła: Praca, w której spotykam same świnie?

 

Widzisz, ja je spotykam prawie na każdej randce – odparłam.

 

Pytanie „co Brooke chce robić w życiu” dotarło w końcu i do mnie. Piłeczka była już uszykowana, już ją rzucono, ba, już leciała w moją stronę, ale nie byłam na wuefie, gdzie mogłabym ze spokojem kucnąć, pozwolić piłce przelecieć i na pytanie: czemu jej nie złapałaś, odrzec: myślałam, że gramy w dwa ognie.

 

Brooke, a ty? – powtórzyło się.

 

Zawiesiłam się. Zapomniałam już, o czym kiedyś marzyłam, jakie miałam plany na przyszłość, o której teraz w ogóle nie myślałam, wmówiłam sobie, że żadnej przyszłości nie mam, a to, co podsuwa mi życie, starcza mi na wegetację. Co odpowiedzieć? Że marzyło mi się hodowanie owiec na wyspie? Że potem owce zamieniłam na renifery, co zrealizowałam w wirtualnym świecie, w aplikacji o nazwie FarmVille, gdzie pisali do mnie znajomi: po co ci tyle reniferów? One dają mało kasy. Czy też Wu wysyłający codzienny prezent dla sąsiadów: dla wszystkich koń, a dla Brooke renifer.

 

Jaki ja mam cel w życiu?

Cel?

Z pewnością nie chciałabym spędzić życia sama. Samotność nie jest ułomnością, samotność jest wyzwaniem, ale ja się go nie podejmuję. Dla mnie wyzwania muszą mieć sens, a walczenie ze stadną naturą człowieka, jest jak kwestionowanie jego mięsożerności. Nie po to masz kły, by rwać nimi sałatę. Poza tym wyobraź sobie pełen serwis do kawy, na stoliku w dziergany obrus, i przy dzbanku, cukiernicy, paterze z ciastkami, dzbanuszku na mleko stoi tylko jedno nakrycie – samotna filiżanka, na samotnym talerzyku a obok osamotniona łyżeczka. Czy nie wygląda to smutniej, niż jakbyś dołożył jeszcze jedną filiżankę?

 

Brooke: Marzyłby mi się mały domek, ze skośnym dachem pokrytym szarą grubą strzechą, musiałby być biały, mieć niebieskie okna i okiennice, malwy w ogródku, płot z suszącymi się na nim glinianymi dzbankami. Taki zajazd.

Generałowa: Widzę to, to byłoby spokojne miejsce.

La Diabolique: Ale, biorąc pod uwagę twoją skłonność do przyciągania dziwaków, gościłabyś samych wykolejeńców życiowych.

Brooke: Moja droga, od czego jest dobre ciasto, chleb z rana, spacer po plaży, by skierować takich na właściwe tory?

 

I tak od ciastka do ciastka, od słowa do słowa, od marzenia do marzenia minęła ta noc.

Reklamy

???!!!

Lady Britisz: Mam już przetłumaczone wszystko, ale nie wiem, co znaczy czasownik stymulować.

Brooke [w myślach: o kurwa ja pierdolę ja jebię bo jebnę kurwa mać]: Och, doprawdy? Stymulować to pobudzać.

Lady Britisz: Jest jeszcze jedno słowo podobne do stymulować. Jak to szło? Yyyyyyy.

Brooke: [w myślach; panie Boże za co kurwa mnie tak karzesz?] No jakie? Symulować?

Lady Britisz: [przyklaskując] Taaaaaaak. Ale to co znaczy?

Brooke: Udawać.

Lady Britisz: A jakieś przykłady?

Brooke: [wkurwiona nie na żarty] Stymulować orgazm i symulować orgazm.

Lady Britisz: To jaka jest różnica między oboma czasownikami, skoro można go użyć z tym samym rzeczownikiem?

Brooke: [kopara w dół, w myślach: Jej chyba gówno gromadzi się w mózgu]

Nie ufaj translatorowi

Witaj Drogi, Chyba ty jesteś świetnie się bawią? … Hmmm, pragnę Widzę cię teraz w fizycznym wyrazić jak i spadła o odeszłaś po przez swój profil dodać ………, jestem Geneth przez nazwę, jestem młody pojedynczy dziewczyna nigdy się nie ożenił przed piękny i opiekuńczego z dobry podział, … chociaż moja opinia nie może być twoim powodem dodatek jestem po prostu przechodzi w internecie na poszukiwaniu duszy-mate i uważam swój profil tak interesujące i musiałem zatrzymać tutaj i upuść ci list. mój drogi będę l wiedzieć, jak i dowiedzieć się więcej o tobie, prawdopodobnie możesz skontaktować się ze mną na moim ID: (zgenethzinga@yahoo.in) tak, że możemy dzielić zdjęcia i powiem wam o sobie, pamiętaj, wiek, odległość, język lub seksualność nie ma nic wspólnego z przyjaźnią i mam bardzo dobry powód do kontaktu z tobą. Mam nadzieję przeczytać od ciebie najwcześniej Do widzenia z moich serdecznie uściski